Press "Enter" to skip to content

Tag: osx

San Francisco 2014 – Day 4

Ranek powitał nas rzęsistym deszczem. Z biegania zatem nici. Ruszyliśmy więc po śniadaniu do hali Moscone North. Dzisiaj już miały zacząć się pierwsze wydarzenia związane z targami Macworld/iWorld. Równolegle odbywa się też impreza MacIT.

SF4-1

Tego dnia swoje produkty pokazywało zaledwie kilku wystawców. Główna hala wystawiennicza była „w budowie”.

Wyniki Wielkiego Plebiscytu MacGadki i MyApple

produkt-roku

Ależ to była wspaniała zabawa! Głowiliśmy się, typowaliśmy, aż w końcu poddaliśmy pod Wasze głosowanie kilka produktów, którym nadaliśmy tytuł „Produkt Roku MacGadki i MyApple”.

O każdym z nominowanych produktów powiedzieliśmy kilka słów w 80 odcinku MacGadki. Następnie opublikowaliśmy wpis na MyApple i tam czekaliśmy na Wasze głosy. Przypomnę jedynie, że w tym roku postanowiliśmy nadać tytuły „Produkt Roku” w 4 kategoriach:

  • Produkt Apple
  • Produkt firm trzecich
  • Aplikacja na iOS
  • Aplikacja na OSX

Kupiłeś nowego Maka? Ucz się, nie kombinuj. Przeczytaj to zanim do mnie napiszesz

mail-icon

Czytelnicy listy piszą, znajomi dzwonią

Po pierwsze to bardzo fajnie, że do mnie piszecie i do mnie dzwonicie z pytaniami odnośnie problemów związanych z zakupem Waszego pierwszego Maka lub też zadajecie mi pytania odnośnie podstaw obsługi. Po drugie jednak, zanim zadzwonicie, to przeczytajcie poniższy wpis. Nie ma on na celu zniechęcenia Was do pisania, czy też dzwonienia. Chciałbym jednak być dla Was przydatny, chciałbym rzeczowo odpowiadać na Wasze pytania. Wierzcie mi, w większości przypadków  nie mogę.

Każdy switcher jest inny

Świeżo upieczeni użytkownicy Maków są różni. Niektórzy miesiącami się do tego przygotowują, czytając różnego rodzaju poradniki, strony o Makach, słuchając podcastów, szukając odpowiedników oprogramowania, itp. Takie osoby z reguły są dobrze przygotowane i jak już siądą przed swoim pierwszym Makiem, to wiedzą czego chcą, dużo wiedzą i zostaje im tylko zmiana przyzwyczajeń. OSX-a obsługuje się trochę inaczej niż Windowsa i trzeba się do tego przez kilka tygodni przyzwyczaić. Takie osoby nazywam świadomymi użytkownikami. Jest to ważne, bo kupno Maka to powinien być świadomy wybór. To nie powinna być fascynacja jabłkiem na obudowie, bo jak ktoś kupi Maka spontanicznie, to potem zaczynają się problemy.

Gdyby tylko Writer Pro miał kontrolę składni po polsku

Writer Pro

Zawsze byłem fanem edytorów minimalistycznych. Jest w nich coś magicznego. Pod sformułowaniem „edytory minimalistyczne” kryją się te programy, w których uwaga użytkownika jest skoncentrowana przede wszystkim na tekście, a nie na jego formatowaniu.

W edytorach minimalistycznych nie ma wręcz mowy o formatowaniu tekstu. Nie można tworzyć wykresów, ani wstawiać obrazków, nie można justować tekstu, czy też przygotować ozdobnego pisma do druku. Nie ma tu znaczenia jaka czcionka zostanie użyta (o ile jest taki wybór w danym programie), gdyż przy eksporcie, np. do html-a albo wręcz do pliku txt, nie będzie to miało kompletnie znaczenia.

Zawsze używałem, w zasadzie tylko dwóch takich programów, iA Writera i Byworda. Wybór nie był przypadkowy. Po pierwsze zależy mi na tym, aby istniała znakomita wersja na iOS, koniecznie zarówno na iPhone’a, jak i na iPada, z zawsze działającą synchronizacją. Po drugie, o wiele ważniejsze dla mnie jest coś co można określić przyjemnością z użytkowania. To coś niemierzalnego, co powoduje, że danego programu chce się używać. Takie coś zapewnia mi przede wszystkim iA Writer, czy teraz jego młodsza wersja Writer Pro. Nie wiem co jest szczególnego w tych programach. To jakaś kombinacja doboru czcionki, jej wielkości, tła, itp., co powoduje, że obcowanie z tymi programami to czysta przyjemność.

Mavericks dla przeciętnego użytkownika nie zmienił nic

10-9-mavericks

Nie zdążyłem napisać wpisu przed ostatnią prezentacją Apple z moimi oczekiwaniami odnośnie Mavericksa. Ale to nie szkodzi, bo tekst byłby wyjątkowo krótki. W dużym skrócie moje oczekiwania można było zamknąć w jednym prostym haśle – jak najmniej kłopotów po upgradzie do 10.9.

Jestem już grubo ponad tydzień na Mavericksie. No i co? I jest bardzo dobrze! Proces instalacji przebiegł bez najmniejszych problemów, a system chodzi magicznie szybko. Jest świetnie, polecam ten upgrade do Mavericksa wszystkim niezdecydowanym z różnych dziwnych powodów. Tak „dziwnych”, bo racjonalnych przy cenie „zero” nie potrafię znaleźć.

Zadzwonił do Microsoftu – olali go. Zadzwonił do Apple…

Microsoft Word jest przyczyną, z powodu której wciąż jestem na Mountain Lionie. Jak powszechnie wiadomo Word pod 10.9 wysypuje się przy każdej próbie uruchomienia. Co ciekawe, działa Excel, Power Point oraz Outlook. A Word nie działa. Należy również wspomnieć, że angielska wersja działa. A polska nie.

Mogę stracić wiele programów przy upgradzie do Mavericksa, ale tego jednego stracić nie mogę. Za dużo wymieniam się plikami ze światem zewnętrznym. Potrzebuję niestety całkowitej i pewnej zgodności formatów, a to może mi zapewnić tylko ten nieszczęsny Word.

Nowy MacBook Air robi świetne wrażenie. Wraz z 10.9 Mavericks daje nadzieję na przyszłość

W poniedziałek Apple pokazało nowego MacBooka Air. Jestem pod wielkim wrażeniem tego sprzętu. To co wywołuje największy opad szczęki to czas pracy na baterii. Mniejszy 11-calowy model ma ponoć pracować 9 godzin, a większy 13-calowy szokujące 12 godzin. Wszystko dzięki nowemu procesorowi z serii Haswell. Phil Schiller żartował na scenie, że teraz można na jednej baterii obejrzeć całą trylogię Władcy Pierścieni. Nieźle. Pragnę takiego laptopa. Mimo tego, że mój komputer ma już prawie 4 lata, to gdybym miał powiedzieć, co najbardziej mnie teraz w nim boli, to odpowiedziałbym, że zajechana na śmierć bateria. Prędkość jest ok, zwłaszcza po przesiadce na ssd.  Nie jestem grafikiem, muzykiem, czy filmowcem, który potrzebuje wyciskać jak najwięcej gigaherców z procesora. Za to za dobrą baterię dałbym się pokroić.

MacGadka #64 – Programowanie na OSX

MacGadka-20130603

Jeżeli komuś kiedykolwiek się wydawało, że programowanie (na dowolną platformę) jest łatwe, to powinien posłuchać najnowszego odcinka MacGadki. Ewentualnie można zawsze spróbować samemu coś napisać, ale prościej i szybciej, a już na pewno przyjemniej, jest przesłuchać MacGadkę. Przepytujemy w niej Miłosza Staszewskiego z K7 z tego jak została napisana Faktura.

A Faktura to już kawał porządnego kodu, który robi niesamowite wrażenie. Ci którzy kupili ostatnio kubeczki MacGadki dostali już rachunki wystawione w Fakturze. Faktura to program na wskroś „makowy”. Jest tu wszystko. Wysyłanie dokumentów za pomocą iMessage, AirDropem i Mailem wprost z programu. Działa QuickLook, wszystkie dokumenty można wyszukać za pomocą Spotlighta. Cudo! I teraz wyobraźcie sobie, że program na Maka do wystawiania faktur jest… tańszy od Tweetbota! Jak tylko pojawi się w Mac App Store, to biegiem po zakupy! A tymczasem program możecie obejrzeć i oczywiście kupić na stronie programu.

PopClip – przerost formy nad treścią

Proces upodobniania systemu OSX do iOS trwa. Apple wraz z każdym kolejnym updatem systemu dodaje różne drobiazgi, a to obsługę gestów, a to niemalże identyczny wygląd poszczególnych programów, obsługę w trybie full-screen, itp. Nie powiem, żebym był zachwycony, w szczególności nie lubię ujednolicania interfejsu. Coś co jest dobre dla dotykowego iOS-a, nie musi być dobre dla systemu obsługiwanego bardzo precyzyjnie myszką. 

Tym razem jednak to nie Apple przesadziło, tylko deweloper trochę przesadził. Konkretnie mam na myśli program PopClip od Pilotmoon.