Press "Enter" to skip to content

Miesiąc: Marzec 2011

Zestaw młodego grafika

Jak zwykle wszystko zależy od potrzeb. Nie potrzebujesz koparki widłowej, żeby przekopać 5 metrów kwadratowych ogródka. Nie potrzebujesz samochodu, żeby zrobić małe zakupy w sklepiku osiedlowym, ani ciężarówki, żeby dwa krzesła przywieźć ze sklepu. Dokładnie tak samo jest z grafiką komputerową. Nie potrzebujesz Photoshopa, żeby zmniejszyć wymiar obrazka ani Ilustratora, żeby namalować kwadrat z zaokrąglonymi rogami.

Moje potrzeby odnośnie tworzenia grafiki komputerowej są niewielkie. Nie tworzę layoutów stron, nie składam gazet, nie obrabiam zawodowo zdjęć. Niechętnie też wydałbym tysiące złotych na kosztowne oprogramowanie. Moje potrzeby ograniczają się, do wyjątkowo prostych czynności, np.: przycięcie zdjęcia do określonych wymiarów, usunięcie tła z jakiegoś logotypu przed włożeniem go na stronę, zaokrąglenie rogów, podłożenie cienia, dołożenie do rysunku odbicia. Szczytem wyrafinowania jest w moim przypadku np. wyprodukowanie ikonki, powiedzmy takiej:

MacUpdate – bardzo sensowna paczka

Nie da się ukryć, że dobrych paczek z oprogramowaniem jest jak na lekarstwo. Większość tych, na które czasami natrafiam w internecie jest warte wielkie nic, nie mówiąc o tym, żeby dawać za nie kilkadziesiąt dolarów. Z rozrzewnieniem wspominam czasy ostatniej dużej paczki Macheist. Do dzisiaj używam kilka programów z tej paczki (Little Snaper, Picturesque, Espresso). W tej paczce było World of Goo! Od tamtej pory nie pojawiło się nic, co spowodowałoby to, że biegłbym z drżącymi rękami szukać swojej karty kredytowej.

Jak już jesteśmy w temacie paczek z oprogramowaniem, to warto wspomnieć o jedynej polskiej paczce – Macpaczce, która może nie wyróżniała się jakoś specjalnie zestawem programów, ale w tej cenie (50 zł) była warta zakupu. Z tej paczki do dzisiaj używam Faqt oraz z niecierpliwością czekam na wersję 1.0 Ergo.

Aktualna propozycja Macupdate Bundle jest miłym wyjątkiem od codziennej przeciętności. Nowa paczka od Macupdate składa się z 11 programów, z których to najjaśniejszym punktem jest bez wątpienia Parallels 6. Osoby, które muszą korzystać na swoim komputerze z innego systemu operacyjnego niż OSX (niekoniecznie Windowsa) wiedzą o co chodzi. Dla samego Parallels, jeżeli ktoś myśli o tym programie, warto kupić tę paczkę. Inne fajne programy, które wyłowiłem to:

Wydawanie gazet na iPada – rynek dla pionierów

Jakiś czas temu pisałem o ukazaniu się na iPada Equity Magazine, polskiej gazety, której tematyka dotyczy finansów osobistych. Od tamtej pory trochę się wydarzyło. EM zdążył dotrzeć do pierwszego miejsca na liście najczęściej ściąganych aplikacji w kategorii Finanse oraz do szóstego miejsca na ogólnej liście Top Ten najczęściej pobieranych programów w polskim App Store. Dzisiaj mam ogromną przyjemność i zaszczyt przedstawić Wam wywiad z redaktorem naczelnym Equity Magazine Przemysławem Gerschmanem. Początkowo, w zamyśle, miał to być wywiad pisany…  Wiecie? Jedno pod drugim pytanie, odpowiedź, pytanie, odpowiedź, ale potem koncepcja się trochę zmieniła i jest … audio. Mam nadzieję, że miło się Wam będzie słuchać.

Restart raz na tydzień – cudów nie ma

Zasadniczo nie wyłączam swojego komputera. Kiedy kończę pracę, zamykam klapę z ekranem, czekam aż dysk przestanie pracować, po czym chowam go do pokrowca (tucano second skin). Postępując w ten sposób zdarzało się, że miałem tzw. up-time liczony w tygodniach. Dla przykładu mój rekord to ponad 30 dni bez restartu komputera. Bardzo ułatwia mi to pracę. W momencie wybudzenia komputera mam wszystkie pliki otwarte w tym miejscu, w którym je zostawiłem, przeglądarkę otwartą na ostatnio przeglądanych stronach, uruchomiony komunikator, echofona, itp. Oszczędzam przez to sporo czasu. Mogę od razu zacząć robić to co planowałem.

Lubię swój komputer. Praca na nim co do zasady sprawia mi przyjemność (o ile, filozoficznie do rzeczy podchodząc, praca w ogóle może sprawiać przyjemność). Wszystko generalnie działa bez problemowo, szybko i sprawnie. Jest tylko jedno „ale”. Czasami mój komputer dostaje lekkiej zadyszki.

Nowy iPad – bez rewolucji

Produkty Apple rzadko kiedy przechodzą jakąś gruntowną przemianę. Nie co roku Apple ogłasza rewolucję, nie co roku także pokazuje kompletnie nowe produkty. Rok temu, prezentując iPada, Apple z pewnością pokazał rewolucyjny produkt, podobnie jak w 2007 roku iPhone’a i (czy ktoś to jeszcze pamięta?) iPoda w 2001. Większość jednak zmian w sprzęcie, które Apple raz po raz nam serwuje to drobne upgrade’y. Praktycznie każda kolejna rewizja sprzętu jest już tylko drobną zmianą. Czasami mam wręcz wrażenie, że Apple celowo nie dodaje do różnych sprzętów pewnych funkcjonalności, żeby móc je wprowadzić w kolejnej aktualizacji. Dla przykładu jestem święcie przekonany, że Apple, mimo tego, że mogło, nie dało kamerki w pierwszym iPadzie, tylko dlatego, żeby móc ją dać dopiero w dwójce. W przypadku komputerów takie drobne zmiany  to będzie często nowy procesor, szybsza pamięć, inna matryca. W przypadku iPhone’a taką mało znaczącą zmianą była zmiana z 3G na 3GS. Dla przeciętnego użytkownika (nie geeka) nawet zmiana na iPhone’a 4 nie była czymś specjalnym. Czy teraz iPhone’a 4 używa się jakoś inaczej niż 3GS-a? Nie da się ukryć, że dzisiaj często najbardziej znaczące zmiany odbywają się na poziomie oprogramowania, a nie sprzętu.