Press "Enter" to skip to content

Tag: office

Word 2011 na 10.9 Mavericks – uwaga na ewentualną aktualizację

Jak powszechnie wiadomo, uruchomienie Word z pakietu Office 2011 po upgradzie do Mavericksa nie jest takie proste. Zasadniczo polska wersja Worda nie działa. Jednakże można sobie z tym poradzić o czym już pisałem. Zakładam jednak, że prędzej czy później (raczej później niż prędzej) Microsoft wyda oficjalną poprawkę. A wówczas uwaga! Nie wolno automatycznie klikać i instalować tego update’u. No właśnie, oddaję głos Damianowi, który podesłał bardzo cenną uwagę:

Polski Word jednak działa na 10.9 Mavericks

Wiem, że wiele osób powstrzymuje się z upgradem do Mavericksa właśnie ze względu na to, że polska wersja Worda nie uruchamia się na nim.

Na szczęście udało się ten problem, w dosyć prosty sposób, rozwiązać. Jak zwykle w cenie okazała się pomysłowość i zdolność do poszukiwania i kombinowania samych użytkowników, bo na pomoc w postaci prostego update’u od Microsoftu nie ma na razie co liczyć.

Zadzwonił do Microsoftu – olali go. Zadzwonił do Apple…

Microsoft Word jest przyczyną, z powodu której wciąż jestem na Mountain Lionie. Jak powszechnie wiadomo Word pod 10.9 wysypuje się przy każdej próbie uruchomienia. Co ciekawe, działa Excel, Power Point oraz Outlook. A Word nie działa. Należy również wspomnieć, że angielska wersja działa. A polska nie.

Mogę stracić wiele programów przy upgradzie do Mavericksa, ale tego jednego stracić nie mogę. Za dużo wymieniam się plikami ze światem zewnętrznym. Potrzebuję niestety całkowitej i pewnej zgodności formatów, a to może mi zapewnić tylko ten nieszczęsny Word.

MacGadka #19: Te programy to absolutna konieczność!

Raz na jakiś czas zdarza się taki szczęśliwy moment w życiu każdego MacUsera, że kupujemy nowy komputer. Czasami także pożyczamy komputer na pewien czas. Jeżeli nie odtwarzacie całego systemu z Time Machine, to aby przystosować komputer do pracy trzeba nad nim chwilę spędzić. Polega to głównie na przegraniu dokumentów oraz instalacji najbardziej potrzebnych programów.

Właśnie o tych niezbędnych programach, tych bez których nie da się rozpocząć pracy oraz tych, które bardzo wspomagają naszą produktywność dyskutujemy wraz z Przemkiem  w 19 odcinku MacGadki.

Podczas nagrania opowiadam także o moich bojach z dyskiem SSD, z którym się właśnie pożegnałem oraz o pierwszych wrażeniach z użytkowania Samsunga Galaxy Tab 10.1. Jeżeli macie jakieś pytania odnośnie tego tabletu dajcie znać teraz, postaram się w przyszłym odcinku MacGadki odpowiedzieć na pytania.

Wersje, czyli Time Machine wewnątrz pliku

Wraz z upgradem systemu operacyjnego do wersji 10.7 Lion otrzymaliśmy subtelnie, aczkolwiek fundamentalnie, zmienioną możliwość pracy z plikami w kilku podstawowych programach od Apple. Inaczej zachowują się Pages, Number, Keynote, Podgląd oraz TextEdit. Koniec martwienia się o to czy mamy plik zapisany przy wychodzenie z programu, koniec nerwów, że komuś zamiast cmd+W kliknie się przez przypadek cmd+Q. No i doszła jedna z fajniejszych funkcjonalności, możliwość resetu komputera i przywrócenia w sposób bezbolesny wszystkich otwartych okien, bez nawet zająknięcia się na temat tego czy mamy zapisany plik, czy też nie. Działa to mniej więcej w następujący sposób.

Inwestor giełdowy na maku – bieg z przeszkodami

Każdy kto świadomie przesiada się na maka tuż przed „najważniejszą zmianą w swoim życiu” powinien dokonać krótkiego przeglądu oprogramowania. Ważne jest, żeby zidentyfikować programy, z których korzystaliśmy na komputerze z Windowsem i zobaczyć czy znajdziemy na maku satysfakcjonujące nas odpowiedniki. W szczególności jest to ważne w przypadku programów, których potrzebujemy do pracy. Nie ma się zatem co przejmować, że nie znajdziemy na maku naszego ulubionego pasjansa.

Jest Office, nie ma Gadu-gadu

Jeżeli uda nam się znaleźć zamienniki dla naszych programów, to oczywiście możemy z powodzeniem kupować swojego pierwszego maka, jeżeli nie, to jest to problem i sama przesiadka dla przesiadki oczywiście nie ma sensu. Przykładowo, szukasz pakietu biurowego, odpowiednika Office’a? Proszę bardzo, na maka jest Office. Jeżeli nie potrzebujesz zgodności formatów, a chcesz spróbować czegoś kompletnie innego, proszę bardzo jest iWork. Jesteś grafikiem komputerowym? Trafiłeś do raju, wybór oprogramowania jest zdecydowanie większy niż na Windowsie. Na maka jest wszystko, począwszy od prostych programików do indywidualnych zastosowań, skończywszy na rozbudowanych do granic możliwości programach od Adobe. I tak dalej, można zapewne długo wymieniać, a każdy kto staje przed świadomą decyzją o przesiadce, zapewne tego typu poszukiwań zamienników oprogramowania powinien dokonać samodzielnie. Osoby, które stoją przed takim wyborem i być może teraz w tym momencie się wahają informuję, że nie ma Gadu-gadu na maka…., ale oczywiście i z tym można sobie poradzić :) Generalnie, zdecydowana większość oprogramowania na maka jest dostępna. To oprogramowanie albo jest na maka napisane bezpośrednio przez deweloperów albo można znaleźć znakomicie działające zamienniki.

Jak naleŻy wpisywaĆ formuŁy w Excelu

Przez ostatnie kilka dni miałem okazję testować nowego Excela 2011. Porównuję najnowszy produkt Microsoftu do Excela 2007, którego jako ostatniego miałem okazję bardzo intensywnie używać za poprzedniego systemu operacyjnego. Tamtego Excela uważałem za program wszech czasów, napisałem na nim setki dużych arkuszy, tysiące linijek kodu w VBA. Zarobiłem nawet dzięki tym umiejętnościom całkiem sporo pieniędzy. Generalnie uważam się za powerusera Excela w wersji windowsowej. I właśnie z takim bagażem doświadczeń usiadłem do Excela 2011. Podobnie jak w przypadku Worda jestem pod dosyć sporym wrażeniem. Program jest szybki, elegancki, większość funkcjonalności działa jak należy. Napisałem większość, bo jednak nie wszystko jest takie jakbym chciał.

Czcionki uratowane, czyli dlaczego warto prowadzić bloga technologicznego

Problem ze zmianą czcionek, choroba, na którą według mnie cierpał Word na Maka i to zarówno w wersji 2008 i 2011, uważałem za powszechny. W skrócie problem polega na tym, że mimo zmiany czcionki w edytowanym dokumencie na dowolną i tak byliśmy zmuszeni do używania czcionki Times New Roman. Wiele doniesień od znajomych, wpisy na różnych forach internetowych (wybaczcie, ale nie będę teraz szukał źródeł) sprawiły, że uznałem, że skoro tyle osób się z tym boryka, że jest to zwykła wada tego programu. Męczyłem się z tym ponad dwa lata, nawet kupiłem Office’a 2011 z nadzieją, że błąd został poprawiony, przeżyłem rozczarowanie, że jednak nie, aż wreszcie wczoraj stał się cud!

Co z tymi czcionkami?!

31 grudnia poprzedniego roku w szaleństwie poszukiwania kosztów nabyłem nowego Office’a 2011.  Zastąpiłem nim używanego dotychczas Office’a 2008. Pierwsze bardzo ogólne na razie wrażenia są umiarkowanie pozytywne. Najważniejsze spostrzeżenie jest takie, że nowy Office jest niezwykle szybki. W szczególności chodzi mi o szybkość uruchamiania programu. Porównanie z poprzednim Officem 2008 oraz konkurencyjnym iWork wypada zdecydowanie na korzyść najnowszego produktu Microsoftu. Jest on odczuwalnie szybszy także po uruchomieniu, szybciej reaguje na wszystkie polecenia, zdecydowanie odczuwa się lekkość działania całego pakietu. Przy tak szybkim Wordzie znika powoli problem, czy zamykać cały program, czy też pozostawiać uruchomiony, a zamykać tylko dokumenty. Aż chciałoby się powiedzieć nareszcie! Do tej pory patrzyłem z zazdrością jak szybko uruchamiają się programy Office’a na Windowsie 7. Nigdy więcej!

Dlaczego muszę na Maku używać Worda

Jednym z podstawowych zadań dla osób przesiadających się na Maki jest zachowanie ciągłości pracy. Mamy przed sobą kompletnie nowy system operacyjny, ale mimo to chcielibyśmy, żeby świat zewnętrzny, z którym się komunikujemy nie odczuł pogorszenia standardu pracy z naszej strony. Mało tego, nie po to przesiadaliśmy się na Maki, żeby teraz ze wstydem komuś powiedzieć, że nie możemy czegoś zrobić, bo system nam na to nie pozwala. Gdyby tak było, to znaczy, że przesiadka była bez sensu, gdyż tracimy na produktywności. Dopóki nasz kontakt ze światem zewnętrznym polega na wymianie maili, to problemu w zasadzie nie ma. Gorzej gdy zachce się nam fanaberii, tj. musimy wymienić się z użytkownikami Windowsa i Office’a plikami.