Press "Enter" to skip to content

Tag: keynote

Im mniej tym lepiej, czyli wykresy w prezentacjach finansowych

Bardzo często przeglądam prezentacje spółek giełdowych. Nie mam za bardzo czasu na czytanie długich i skomplikowanych raportów finansowych, więc jak chcę się dowiedzieć czym zajmuje się dana spółka, jaka jest jej kondycja finansowa i jakie są tendencje w branży, w której spółka działa, to w pierwszej kolejności sięgam po jej prezentację (o ile oczywiście taka istnieje). Ściągam plik pdf ze strony spółki, poświęcam 20-30 minut i to z reguły wystarcza, aby mieć bardzo z grubsza ogląd sytuacji. Zdarza mi się także uczestniczyć w spotkaniach z inwestorami na żywo, gdy tę prezentację wygłasza np. prezes zarządu spółki albo członek zarządu ds. finansowych lub też przedstawiciel działu relacji inwestorskich.

Dobra prezentacja to klucz do portfela inwestora

Jestem uczulony na jakość tych prezentacji. Dobrze zrobiona prezentacja pozwala takiemu inwestorowi jak ja, czyli inwestorowi nieprofesjonalnemu, który nie ma zbyt dużo czasu na analizę spółek, we wspomniane 20 minut, zdobyć ogólną wiedzę o spółce. Prezentacja, która jest źle zrobiona powoduje tylko to, że marnuję swój czas. Bo nie jestem w stanie ani nic się dowiedzieć z pliku pdf, a często nawet prezentacja prowadzona osobiście przez prezesa zarządu spółki niewiele wnosi.

5 rzeczy, których unikaj podczas prowadzenia prezentacji

Zdarza mi się dosyć regularnie uczestniczyć w różnego rodzaju konferencjach. Czasami czegoś słucham i uczę się, a czasami ja coś prezentuję przed szerszą publicznością. Jestem uczulony na punkcie jakości prezentacji, cyzeluję swoje często za długo. Dobrze, że czasami przychodzi termin wygłoszenia wykładu, gdyż inaczej byłbym gotów poprawiać plik z prezentacją do nieskończoności. Zanim przyjdzie moja kolej, to sporo słucham innych prowadzących. Niestety mimo tego, że tematyka wykładów może i jest interesująca, to zdarza mi się na takich wykładach zasypiać, dekoncentrować się, itp. Zastanowiłem się ostatnio dlaczego tak się dzieje. Oto kilka rzeczy, które wybitnie mnie denerwują. Uwaga, to nie jest kompletny zbiór co wolno, a czego nie wolno robić podczas prezentacji, a tylko luźno zebrane myśli po kilku ostatnich konferencjach.

Nowa wersja Pixelmatora 2.1 jeszcze lepsza

Pixelmator jest jednym z najlepszych programów na Maka. Moje uwielbienie dla niego rośnie z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień, z miesiąca na miesiąc. To wzorowe narzędzie dla tych, którzy potrzebują dokonać prostej obróbki graficznej zdjęcia przywiezionego z wakacji, muszą wykonać mały baner internetowy, czy też najbanalniej na świecie przyciąć obrazek do określonej wielkości. Naprawdę nie potrzeba uruchamiać Photoshopa, żeby podciągnąć kontrast w obrazku. Zanim Photoshop by się uruchomił, tę pojedynczną czynność można w całości od uruchomienia programu, aż po jego zamknięcie wykonać w Pixelmatorze.

MacGadka #28: Produktywność na iOS

Zapraszam do odsłuchania kolejnej MacGadki. Tym razem rozprawiamy z Przemkiem (wracaj chłopie do zdrowia jak najprędzej!) o podnoszeniu jakości pracy głównie na iPadzie i trochę na iPhonie. Przy niektórych czynnościach warto się zastanowić, czy praca w ogóle jest możliwa.  A jednak po analizie okazuje się, że może nie tak wygodnie jak przed komputerem, ale sporo czynności da się zrobić na tylko i wyłącznie iOS-ie.

Przykłady takich aplikacji jak Pages, czy Keynote na iPada pokazują, że możliwości są gigantyczne i pokazują kierunek rozwoju aplikacji z interfejsem dodytkowym. Czas będzie płynął, możliwości kolejnych iPadów będą rosły, będą pojawiały się kolejne coraz bardziej zaawansowane programy i tym samym lista rzeczy, których nie da rady wykonać na iOS-ie będzie malała. O tym jest właśnie kolejny odcinek MacGadki, miłego słuchania.

Keynote – wspomnień czar

W zeszłym tygodniu przy okazji debiutu Pixelmatora 2.0 ośmieliłem się nazwać ten program najlepszym programem na Maka (ten wpis i ten odcinek MacGadki). Do tej pory nikt nie wysłał mi wyzwania na pojedynek, twierdząc, że oto zna program lepszy oferujący więcej i lepiej w przeliczeniu na 1 euro. Mimo to, sam zacząłem się zastanawiać, czy nie byłem zbyt bezczelny, zbyt śmiały w swoim twierdzeniu. Naprawdę nie ma nic lepszego? Naprawdę ten Photoshop dla ubogich ma być najlepszym programem na Maka? Tak powątpiewając kilka dni w to co sam powiedziałem, przeczesywałem pamięć w poszukiwaniu godnego konkurenta. No i chyba wymyśliłem!

Będąc ślepo zapatrzony w doskonałego Pixelmatora, nie zauważyłem programu najbardziej oczywistego, który jest prawdziwą wizytówką komputerów z OSX-em na pokładzie. To program, z którym nowi użytkownicy Maków mają kontakt jako jednym z pierwszych. Często jeszcze przed kupnem Maka, oglądając setki godzin historycznych Macworldów, WWDC i innych prezentacji Apple, jesteśmy czarowani tym co potrafi… Keynote. Aż dziw, że nie pomyślałem o tym programie wcześniej. No cóż pod latarnią jest często najciemniej. Pamiętam jak sam kupiłem 3 lata temu pierwszego Maka zanim cokolwiek innego zrobiłem na komputerze najpierw odpaliłem Keynote’a! Do dzisiaj używam tego programu z uwielbieniem. Jest to najjaśniejsza strona całego pakietu iWork.

Wersje, czyli Time Machine wewnątrz pliku

Wraz z upgradem systemu operacyjnego do wersji 10.7 Lion otrzymaliśmy subtelnie, aczkolwiek fundamentalnie, zmienioną możliwość pracy z plikami w kilku podstawowych programach od Apple. Inaczej zachowują się Pages, Number, Keynote, Podgląd oraz TextEdit. Koniec martwienia się o to czy mamy plik zapisany przy wychodzenie z programu, koniec nerwów, że komuś zamiast cmd+W kliknie się przez przypadek cmd+Q. No i doszła jedna z fajniejszych funkcjonalności, możliwość resetu komputera i przywrócenia w sposób bezbolesny wszystkich otwartych okien, bez nawet zająknięcia się na temat tego czy mamy zapisany plik, czy też nie. Działa to mniej więcej w następujący sposób.

WWDC – było grubo

Tym razem miałem pecha. Nie mogłem na żywo śledzić relacji z Moscone Center z zeszłego poniedziałku. Wiecie co to znaczy dla blogera, fanboya Apple, podchodzącego niemal z namaszczeniem do wszystkich kolejnych iProduktów? Dzięki temu doświadczeniu już wiem jak czuje się narkoman, któremu brakuje na narkotyki, ewentualnie palacz, który rzuca palenie. Jakby tego było mało, dzień po konferencji Apple, musiałem wyjechać na kilka dni i też nie miałem na nic czasu. Po powrocie, po zaledwie jednodniowej przerwie, podczas której pracowałem kilkanaście godzin bez przerwy, znowu musiałem wyjechać na kilka dni. Wszędzie gdzie byłem (dosyć porządne na pierwszy rzut oka hotele) internet był z zeszłego wieku, więc podczas tych zaledwie kilku wolnych chwil, które miałem do dyspozycji, nie zdążyłem nie tylko obejrzeć Keynote’a, ale również zapoznać się z komentarzami na wszystkich zaprzyjaźnionych blogach. Dopiero wczoraj i zdążyłem szczegółowo obejrzeć konferencję Apple.

iWork.com działa

Wczorajszy update pakietu iWork przyniósł kilka zmian. Jedną z nich jest udostępnienie publicznej bety strony iWork.com Podstawowa funkcjonalność tego serwisu polega na tym, że możemy pliki z Keynote’a oraz Pages eksportować na stronę iWork.com. Następnie pliki możemy współdzielić z innymi osobami (wymagane konto Apple ID), dodawać notatki oraz publikować w sieci. Nie ma niestety jednej z podstawowych funkcjonalności dostępnych w Google Docs, czyli możliwości edycji plików on-line. Nie jest mi ona specjalnie potrzeba, wykorzystuję do pracy na co dzień Google Docs i nic nie zapowiada, żeby to się miało zmienić. Natomiast z bardzo dużą radością przywitałem możliwość publikacji w sieci prezentacji z Keynote’a.

Prezentacje w Keynote (2) i dodawanie dźwięków w Garage Band

W poprzednim wpisie pokazałem w jaki sposób można w ciągu kilkunastu minut stworzyć samobieżną prezentację w moim ulubionym programie na Maku czyli w Keynote. Efektem był film (konkretnie plik mov), który możemy np. umieścić na YouTube, wyświetlić podczas prezentacji, puścić na dużym telewizorze na jakiejś konferencji, itp. Dobrze jest, żeby gotowa prezentacja nie była filmem z epoki kina niemego. Warto zatem podłożyć pod wyświetlaną prezentację muzykę lub komentarz.