Press "Enter" to skip to content

Miesiąc: Lipiec 2011

MacGadka #2: Tydzień po Lionie i morderstwo napędu optycznego

Bardzo serdecznie zapraszam Was do wysłuchania drugiego odcinka MacGadki. W tym odcinku, wraz Przemkiem Marczyńskim z MójMac.pl po pierwsze tłumaczymy kto i dlaczego pożarł Szarlotkę. Po drugie i co ważniejsze dzielimy się naszymi wrażeniami po tygodniu używania Liona, spieramy się czy napęd optyczny jest jeszcze potrzebny, zachwycamy się nowymi MacBookami Air oraz kadzimy bez opamiętania Kindze Ochendowskiej w związku z najnowszym numerem iMagazine

Przy okazji bardzo pięknie dziękuję w imieniu Przemka i swoim za super przyjęcie i fantastyczny odzew z Waszej strony. Nic tak nie motywuje do pracy i dalszego nagrywania jak dobre słowo i oraz spływające pytania kiedy będzie kolejny odcinek. 

Do odwrotnego scrolowania przyzwyczaić się nie da

Minął tydzień z Lionem. Jest dobrze, powiedziałbym nawet, że jest bardzo dobrze. System jest szybki, stabilny, wszystko (no prawie wszystko) działa. W szczególności działają moje narzędzia pracy, takie jak Word, Skype, GarageBand, Pixelmator (częściowo, ale o tym za chwilę) i Chrome (z wyjątkami). Bardzo mi się podobają drobne ułatwienia, trochę zmieniony widok Findera, fulll screen wybranych programów, mission control, w końcu przyzwoicie działające iTunes. Mógłbym długo wymieniać, generalnie jestem zadowolny. To było dobrze wydane 108 zł. Jest jednak parę programów, o których chciałbym wspomnieć, których działanie niestety nie jest perfekcyjne.

WindowServer rozpędza wiatraki

Od czas upgrade’u do Liona zauważyłem dosyć niepokojącą rzecz. Mój komputer był o wiele bardziej gorący niż poprzednio, za czasów Snow Leoparda. Potrafił także rozpędzać wiatraki w stanach kompletnej bezczynności! O ile rozumiem, że komputer może troszkę się zagrzać np. przy oglądaniu filmików na YouTube lub przy eksporcie MacGadki w GarageBand, to przy pisaniu pliku w Wordzie lub przeglądaniu statycznych stron w internecie powinien milczeć jak grób! Tymczasem bez żadnego istotnego powodu potrafił rozpędzać wiatraki oraz grzać procesor. Macie podobny problem? Czytajcie dalej, bo chyba udało się znaleźć rozwiązanie.

Konfiguracja skrótów klawiaturowych w Lionie

Po raz kolejny się okazało, że warto prowadzić bloga technologicznego (o ludzie, jak to dumnie zabrzmiało – blog technologiczny!) W poprzednim wpisie lamentowałem, że Apple zabrało mi mój ulubiony skrót klawiaturowy cmd+shift+S, którego to w Podglądzie używałem wiele razy dziennie. W związku z nową filozofią pracowania na plikach, czyli wszystko zawsze jest zapisane oraz możliwości przeglądania kolejnych wersji pliku, zniknęła też przypisana do tego skrótu funkcja „Zapisz jako”. W zamian Apple dało nam funkcję „Powiel”. Nie jest to co prawda to samo, ale funkcjonalność podobna. Do tego „Powiel” twórcy Podglądu, TextEdit oraz iWorka nie przypisali żadnego skrótu klawiaturowego, co powoduje, że używanie tego jest dosyć kłopotliwe i czasochłonne.

Gdzie się podziało cmd+shift+S?!?!

Ale jestem zły! Przedobrzyli z tym wersjami! Jestem wielkim fanem skrótów klawiaturowych na maku. Dzięki nim wykonuję swoją pracę szybciej. Bardzo sobie je cenię, a w szczególności cenię sobie to, że w wielu, wielu programach działają one identycznie. Jednym z moim ulubionych skrótów jest (a raczej było) ⌘ + ⇧ + S, czyli popularne „zapisz jako”. Kiedy to się przydaje? Gdy pracujemy na jakimś pliku i od pewnego momentu chcemy go zostawić w spokoju i pracować dalej nad jego kopią. Wciskamy (to znaczy do tej pory wciskaliśmy) wówczas ⌘ + ⇧ + S i zapisujemy kopię programu pod nową nazwą. Najprostszy przykład:

Szarlotka na gorąco – smacznego!

Zainstalowaliście już Liona? Macie swoje wrażenia? Ja mam i wczoraj długo i wylewnie dzieliłem się tymi wrażeniami z Przemkiem Marczyńskim z mojmac.pl Efektów tego eksperymentu możecie posłuchać już dzisiaj! Tym samym z nieukrywaną przyjemnością chciałbym Wam serdecznie zaprezentować pierwszy odcinek nowego podcastu Szarlotka na gorąco. Szarlotka jest wspólnym przedsięwzięciem Przemka i moim. Piszcie koniecznie do nas w komentarzach czy Wam się podobało. Czy forma jest ok? Czy tematyka jest w porządku? Jeżeli macie jakieś sugestie zarówno co do formy jak i propozycje tematów, o których chcielibyście posłuchać. Koniecznie dajcie znać w komentarzach! Jak Wam się spodoba, to mamy wielkie nadzieje zostać z Wami na stałe!

Lion na pokładzie – łatwo nie było

Pamiętacie jak wczoraj tuż przed premierą Liona napisałem tekst o tym, że trzeba robić backup? Sam sobie potem dziękowałem, że napisałem taki wpis i grzecznie się do niego zastosowałem. Kupiłem Liona w pierwszej sekundzie po tym jak zobaczyłem go w Mac App Store. Te niecałe 4GB ciągnęły się całą wieczność. Z zazdrością patrzyłem na wpisy znajomych twiterowiczów: „skończy się ściągać za 10 minut” „ale super! mam 25mb łącze” „pierwszy tweet z Liona”, itp. W czasie jak wszyscy już wymieniali się uwagami jak np. odwrócić kolejność skrolowania touchpada, ja dopiero dociągałem ostatnie megabajty. Tuż po obiedzie oświadczyłem rodzinie, że muszę dzisiaj popracować ciężko po południu. No i się zaczęło….

Przygotowania do Liona

lionTo oficjalne, 10.7 Lion będzie miał premierę jutro, czyli w środę 20 lipca. Z całą pewnością nie można powiedzieć, że tegoroczne wakacje to sezon ogórkowy, jutro czeka na nas nowy system operacyjny, a na 99% jeszcze w tym tygodniu upgrade mnóstwa sprzętu od Apple, ale już z Lionem na pokładzie. Zanim jednak wydacie swoje 30 dolarów (wciąż nie mogę uwierzyć, że cena będzie tak niska) warto się do tego trochę przygotować. Oczywiście wszystkie przygotowania są podyktowane względami bezpieczeństwa. Nie ma nic gorszego od utraty danych na komputerze, w szczególności, gdy używacie właśnie tego sprzętu do pracy.

iPad – najlepszy przyjaciel dziecka w podróży

Jedziecie gdzieś w dłuższą podróż? Nie zapomnijcie naładować iPada! Ja ostatnio miałem przyjemność z 3-letnią córką jechać 12h samochodem. Każdy kto ma małe dziecko wie, że trzeba naprawdę nie lada cudów dokonywać, żeby dziecko wytrzymało tak długą podróż, zwłaszcza gdy maluch nie może swobodnie szaleć po tylnym siedzeniu, tylko musi grzecznie siedzieć zapięty w foteliku. Można co prawda zacząć od zabawek tradycyjnych takich jak klocki, książeczki, malowanki, ale w końcu przychodzi taki moment, że już nic nie działa i przychodzi czas na broń ostateczną. Tą wunderwaffe jest iPad! W taki właśnie zestaw byłem ostatnio zaopatrzony, iPad + kilka drobnych programików. Co ważne trzeba zaopatrzyć się w taki zestaw gier, który nie będzie potrzebował nic dociągać z internetu, chyba, że ktoś ma iPada w wersji z 3G i podróżuje po Polsce.

Jak to z tą powszechnością Liona będzie?

Prawdopodobnie już za chwilę pojawi się nowy system operacyjny Max OS X 10.7 Lion. Jest duża szansa, że jak będziecie czytać te słowa, to Lion będzie już dostępny w Mac App Store. Śledząc wpisy na Twitterze lub przeglądając znajomą blogosferę można odnieść wrażenie, że wszyscy tylko nerwowo klikają cmd+R w Mac App Store, sprawdzają kompatybilności programów, robią backupy, itp. Jednakże dzisiaj, po przeczytaniu tego artykułu, naszły mnie wątpliwości odnośnie spodziewanego sukcesu Liona.