Press "Enter" to skip to content

Tag: twitter

Gmail z Exchange w programie Mail na iOS? Już nie

W związku z przesiadką na nowego iPada, miałem do wyboru:

  1. Skonfigurować kompletnie nowe urządzenie,
  2. Odtworzyć backup z iCloud.

Wybrałem tę drugą opcję. Mam na iPadzie wszystko idealnie poukładane pode mnie, nie widziałem zatem potrzeby konfigurowania wszystkiego od początku. Cały proces jest bajecznie prosty.

  • Należy zrobić ostatni backup na starym iPadzie, tak aby mieć pewność, że zostanie odtworzony ostatni stan, a nie np. to co było na iPadzie 3 dni temu, gdy go ostatni raz ładowaliśmy,
  • Uruchomić nowego iPada i w momencie wyboru, czy chcemy skonfigurować nowego iPada, czy też odtworzyć backup z iTunes lub iCloud wybrać odpowiednią opcję,
  • Odłożyć iPada na kilkanaście minut.

W ten oto sposób dostaniemy nowe urządzenie z identycznym ustawieniami, łącznie z rozmieszczeniem ikonek i historią przeglądanych stron w przeglądarce, jak w naszym starym wysłużonym iPadzie. Jest jednak wyjątek. Są to ustawienia wszystkich zewnętrznych serwisów, które do działania potrzebują podania hasła. Wszystkie trzeba podać na nowo. W moim przypadku były to następujące aplikacje:

Instagram umożliwia wstawianie zdjęć na strony www

Dzięki Mackozerowi dowiedziałem się, że od teraz można wstawiać na strony internetowe zdjęcia z Instagrama. No to skoro można, to proszę bardzo.

 

Przy okazji, po dosyć długiej przerwie przyjrzałem się z powrotem tej aplikacji. Muszę przyznać, że jestem bardzo pozytywnie zaskoczony rozwojem tego programu, choć powinienem raczej napisać tej usługi.

Porozmawiajcie sobie z Yodą

Stali czytelnicy bloga oraz słuchacze MacGadki wiedzą, że jestem fanem Gwiezdnych Wojen. Dzięki grze Angry Birds Star Wars prowadzę systematyczną edukację mojej 4-letniej córki. Wie już, która świnka to Darth Vader, a który ptak to Luke Skywalker, czy Obi Wan Kenobi.

Postanowiłem się podzielić tą informacją szerzej. Taką oto dyskusję uciąłem sobie dzisiaj na Twitterze:

Tweetbot na OSX-a jest bardzo drogi, ale niech im będzie

Nie będę specjalnie odkrywczy, jeżeli powiem, że Tweetbot na Maka jest okrutnie drogi. Coś co służy nam… no właśnie do czego? Do rozrywki? Do pracy? Do pozyskiwania informacji? A może do komunikacji z wirtualnymi znajomymi kosztuje tyle co system operacyjny 10.8 OS X Mountain Lion. Oczywiście jest tak, że z jednej strony OSX był baaaardzo tani, ale Apple może sobie na to pozwolić, z drugiej strony Tweetbot jest bardzo drogi, bo jego Twórcy jak się okazuje nie mogą sobie pozwolić na to, żeby był tańszy.

Zmiany w API Twittera zauważą nieliczni

Ostatnio Twitter zapowiedział zmiany w swoim API. Większość z tych zmian w sposób znaczny ograniczy swobodę deweloperów w kształtowaniu wyglądu i sposobu działania programów do obsługi Twittera.

Przez internet szeroki i głęboki przetoczył się lament blogerów, że oto koniec Twittera jest bliski, że jak nie będzie dało rady korzystać z Tweetbota (dla nie wtajemniczonych jeden z programów na OSX i iOS do obsługi Twittera), to ograniczą swoją aktywność na Twitterze.

Ok, przyjmuję argument, że jak dotąd jeździłem na kolarzówce, to niechętnie wsiądę na Wigry 3. Tymczasem rzeczywistość jest taka, że większość użytkowników zmian w ogóle nie zauważy. Przekładając to na język kolarski, dla większości użytkowników szosówka Bradleya Wigginsa (tegoroczny zwycięzca Tour de France) i Wigry 3 to jedno i to samo – rower to rower.

Twitterowa rzeczywistość osób normalnych (nie geeków) jest taka: