Press "Enter" to skip to content

Tag: ibooks

Leniwy weekend (5) – Profesor Wilczur, LandGrabbers i Legion

Oj dawno nie miałem czegoś takiego co mógłbym określić mianem „leniwego weekendu”. Bardzo dużo się działo. Przede wszystkim wolne weekendy pochłonął wyjazd na Macworld, a po powrocie rzuciłem się nadrabiać stracony czas w przygotowaniu do Biegu Piastów. To wszystko razem powoduje, że poniższy wpis jest zbiorem tego co robiłem, co czytałem, w co grałem i czego słuchałem z ostatnich kilku tygodni.

Zabrałem się w samolocie do San Francisco za kontynuację Znachora (ciągle jestem pod wrażeniem tej książki!), czyli Profesora Wilczura autorstwa Tadeusza Dołęgi Mostowicza. Książka jest świetna, czyta się ją znakomicie, a podstawowa różnica polega na tym, że… nie stoi za nią film. Czytając Znachora, miałem przed oczami kolejne sceny ze świetnego filmu z Jerzym Bińczyckim w roli głównej.

MacGadka #50 – Co tam iPad mini, jest nowy iMac!

Tak oto dotarliśmy do 50 odcinka podcastu MacGadka. Mam nadzieję, że się Wam podobało i będziecie z nami na kolejne przynajmniej 50 odcinków. Podobało Wam się, prawda? Pięknie się złożyło bo temat na ten jubileuszowy odcinek zacny. We wtorek była prezentacja Apple, podczas której zostało zaprezentowane… A cóż to nie zostało zaprezentowane?! :)

Moje zdanie o iPadzie mini już znacie. A jak chcecie posłuchać co jeszcze mają do powiedzenia Przemek  oraz nasz gość Maciek z iMagazine (których i tak tradycyjnie zagadałem na śmierć), to zapraszam gorąco do odsłuchu.

Dlaczego nie ma iBooks na Maka? I co z synchronizacją?

Kupiłem sobie książkę (e-booka). Nie, nie w iBooks i nie w Amazonie. Konkretnie w Wydaje.pl No dobra, to już powiem, przyznam się. Kupiłem sobie, dzisiaj wydaną, książkę Kominka. Nie wiem, czy przeczytam, nigdy nie byłem fanem Kominka, ale mam odruch wspierania blogerów. Do pobrania były pliki pdf, e-pub i mobi. Oczywiście pobrałem tylko e-pub i mobi. Tu pojawia się problem nr 1. Jak wgrać pobrany plik e-pub do aplikacji iBooks na iPhonie (lub iPadzie)?

MacGadka #40: Dylematy makowego zakupoholika

Planowaliście teraz kupić nowego MacBooka Pro? Ja planowałem i nie ukrywam, że jestem w kropce. Bo co teraz? Brać MacBooka Pro z ekranem typu Retina? Hmm… Po pierwsze jest to komputer, który możliwościami dużo wykracza ponad moje potrzeby, a po drugie cena tego komputera do niskich nie należy. Pozostaje jeszcze pytanie, czy warto kupować sprzęt, który jest swego rodzaju eksperymentem technologicznym, na którym Apple trochę się uczy. A więc może skusić się na MBP bez ekranu Retina? Ale to oznacza kupowanie, na kilka długich lat, komputera z przestarzałą technologią!? Ah, te dylematy makowego zakupoholika!

iBooks i synchronizacja przez iCloud jest świetne – KONKURS!

Do tej pory byłem średnio przekonany do czytania książek na iPadzie/iPhonie. Wiecie jak to jest, nic nie zastąpi zapachu papieru nowo zakupionej książki. A jeżeli już z czegoś korzystałem, to z aplikacji Kindle na obydwa urządzenia. Niestety Kindle ma jedną dosyć poważną wadę, a mianowicie problemy z prawidłową synchronizacją między różnymi urządzeniami. Otóż Kindle zawsze sugeruje przeniesienie do najdalszej możliwej strony, do której dotarł czytelnik, a nie tak jak to powinno być, czyli do ostatniej otwartej. Mam zwyczaj przekartkować książkę przed jej przeczytaniem (zwłaszcza, gdy nie jest to klasyczna powieść, tylko np. podręcznik). Kindle wówczas wariuje i zawsze sugeruje, że najdalej osiągniętą stroną jest… ostatnia. Dodatkowo to zachowanie tej aplikacji jest w moim przypadku trochę nieprzewidywalne, raz jest tak, a innym razem inaczej.

MacGadka #16: Czytamy na Makach, a dyskietki wciąż żywe

Czytacie książki? To bardzo dobrze! Takiej odpowiedzi właśnie się spodziewałem. Ja też czytam ile tylko mogę i gdzie tylko mogę. Całą młodość nosiłem książki przy sobie, np. po to by poczytać w autobusie. Tylko wówczas były to piękne czasy, gdy nie musiałem dźwigać tak wielu rzeczy jak teraz, np. laptopa (jaki by on nie był lekki), zasilacza, telefonu komórkowego i jeszcze obrzydliwe grubego stosu dokumentów. Druga sprawa, że miałem kiedyś nieporównywalnie więcej czasu na czytanie. Teraz nie dość, że mam tego czasu dużo mniej, to jeszcze rzeczy do noszenia jest więcej.

Na szczęście dla nas czytelników nadeszły piękne czasy. I tak jak przestaliśmy nosić przy sobie walkmeny i discmeny, powoli możemy zacząć się przyzwyczajać do nienoszenia przy sobie książek. Tak wiem, papierowa książka ma swoje uroki, wygląd, zapach… Ale spróbujcie np. przez dwa tygodnie ponosić przy sobie Lalkę Prusa. Jest to oczywiście bardzo niewygodne, ale teraz, dzięki elektronicznej dystrybucji można mieć przy sobie jednocześnie wspomnianą Lalkę, a dodatkowo Trylogię Sienkiewicza, stos komiksów, podręcznik do programowania w PHP i oczywiście biografię Steve’a Jobsa, nie nadwyrężając przy okazji kręgosłupa.

Właśnie czytaniu książek na iPadzie, iPhonie i na Maku poświęciliśmy z Przemkiem kolejną, 16 już MacGadkę. Zastanawiamy sie co wybrać, Kindle, iBooks czy może Woblinka. A może dzięki temu, że każdy z tych programów to przecież tylko dodatkowe kilka megabajtów na naszych urządzeniach można używać wszystkiego na raz…