Pixelmator jest jednym z najlepszych programów na Maka. Moje uwielbienie dla niego rośnie z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień, z miesiąca na miesiąc. To wzorowe narzędzie dla tych, którzy potrzebują dokonać prostej obróbki graficznej zdjęcia przywiezionego z wakacji, muszą wykonać mały baner internetowy, czy też najbanalniej na świecie przyciąć obrazek do określonej wielkości. Naprawdę nie potrzeba uruchamiać Photoshopa, żeby podciągnąć kontrast w obrazku. Zanim Photoshop by się uruchomił, tę pojedynczną czynność można w całości od uruchomienia programu, aż po jego zamknięcie wykonać w Pixelmatorze.

8 sierpnia Pixelmator doczekał się kolejnego sporego update’u, oznaczonego numerem 2.1 o smacznie brzmiącej nazwie Cherry. Zmiany w porównaniu do poprzedniej wersji są znaczące:

  • Dostosowanie do ekranów typu Retina – póki co niewiele osób z tego skorzysta, ale to nie jest istotne w tym momencie. Dla programów do obróbki grafiki aktualnie to konieczność.
  • Synchronizacja z iCloud – użyteczne dla osób posiadających kilka Maków. Od teraz można mieć wszystkie swoje pliki na wszystkich swoich komputerach. Ja marzę o Pixelmatorze na iPada, może na iPhone’a. Nie wiem, czy to w ogóle realne, ale dopiero wówczas dla mnie ta funkcja stałaby się użyteczna
  • Nowa przeglądarka efektów – to nie poszerza funkcjonalności, ale ułatwia korzystanie, szczególnie osobom, którzy nie do końca, bez eksperymentowania, potrafili sobie wyobrazić, co np. robi efekt „Distortion -> Ripple”.
  • Nowe efekty – żeby nie było, że skończyło się tylko na nowej przeglądarce efektów, to kilka nowych efektów jest. Te efekty to: Vintage, Miniaturize, Black and White, Rain, and Snow effects. Nie da się ukryć, że te efekty to bardziej  krok w kierunku programów typu Instagram, Camera+ itp. niż  Photoshopa. No tak to jest. Pixelmator to program za kilkanaście euro, a nie profesjonalne narzędzie za kilkaset euro. Z wymienionych efektów szczególnie podoba mi się Miniaturize. Oto przykład działania:

  • Prowadnice – każdy kto używał kiedykolwiek Keynote’a wie jak przydatne narzędzie ten program posiada. Magnetyczne prowadnice, które pozwalają równo poukładać wybrane elementy na obrazku. Teraz nareszcie dorobił się ich Pixelmator. W końcu! Przyznam się, że nie mogłem się nadziwić jak tak popularny program graficzny mógł nie mieć żadnego narzędzia, niekoniecznie z użyciem prowadnic, do wyrównywania obiektów. Na szczęścia ta bardzo duża niedogodność została właśnie wyeliminowana. Ileż to się kiedyś namordowałem, żeby wyrównać w poziomie elementy w logo MacGadki… A teraz? Wszystko jest łatwe proste i przyjemne!

To co cieszy, to fakt, że Twórcy programu cały czas nad nim pracują. Mamy, przynajmniej do teraz, przekonanie, że kupując Pixelmatora będziemy co jakiś czas otrzymywać nowe funkcje oraz poprawki działania. Nie da się ukryć, że wciąż brakuje kilku bardzo podstawowych funkcjonalności (błagam o „stroke” i „drop shadow”), ale to nie szkodzi. Wspomniane efekty można uzyskać w Pixelmatorze. Wymaga to co prawda kilku kliknięć więcej, jest to czasochłonne, ale przy odrobinie wprawy jest na szczęście możliwe. 

To co mniej cieszy, to chyba jednak rosnące wymagania sprzętowe. Program już poprzednio nie należał do najszybszych, a teraz odczuwam to szczególnie. Samo jego uruchomienie trochę trwa, choć to wciąż ułamek czasu potrzebny do uruchomienia Photoshopa. Zmniejszenie dużego obrazka trwa grube sekundy, a praca na bardzo dużych plikach jest, przynajmniej na moim komputerze, niemalże niewykonalna. 

Wszystkie wady tego programu bledną jednak, gdy spojrzymy na jego aktualną cenę, która teraz, przy okazji update’u do wersji 2.1, po raz kolejny została obniżona. Teraz Pixelmator kosztuje w Mac App Store zaledwie 12 euro!!!! Mam wrażenie, że to program, który powinien znaleźć się na komputerze każdego właściciela Maka, no chyba, że ktoś ma zainstalowanego na nim Windowsa :)

Update: „Stroke” oczywiście jest! Edit -> Stroke. Czy ktoś mógłby sprawdzić, czy to było w poprzedniej wersji?

Nowa wersja Pixelmatora 2.1 jeszcze lepsza
Tagi: