Press "Enter" to skip to content

MacBook Air – komputer prawie doskonały

Jakiś czas temu miałem okazję testować najnowszego MacBooka Air. Była to wersja 13” w najwyższej konfiguracji i5, 1,7GHz, dysk 256GB, 4GB RAM. Co tu dużo mówić, uwielbiam ten komputer. Miałem łzy w oczach jak pakowałem z powrotem do pudełka i stawiałem z powrotem na biurku mojego sfatygowanego dwuletniego MBP. Jako że muszę używać laptopa, zawsze rozpatrywałem kolejne generacje MBA jako swój kolejny potencjalny komputer. Zawsze im jednak czegoś brakowało. Albo ten sprzęt był za wolny albo miał za mały dysk, albo nie wiedzieć czemu poprzednia generacja nie miała podświetlanej klawiatury. Po ostatnim updatecie MacBooków Air temu komputerowi już w zasadzie nic nie brakuje. Próbowałem na siłę znaleźć jego słabe strony i oprócz ceny, to naprawdę ciężko jest się do czegoś przyczepić. Zawsze można coś znaleźć czego ten komputer nie ma, choćby wskaźnik naładowania baterii czy dysk optyczny, ale to są drobiazgi. Dysku optycznego kompletnie nie potrzebuję i jestem w stanie świadomie z niego zrezygnować, a bez tego wskaźnika stanu baterii chyba mogę żyć (choć nie ukrywam, że jest to bardzo wygodna sprawa). Więc poza jakimiś drobiazgami, to jest to, z mojego bardzo osobistego punktu widzenia i zastosowań do których ja potrzebuję komputera, sprzęt niemalże doskonały.

Plusy:

Waga komputera, łatwość przenoszenia – testowany model ważył 1,35 kg. Po codziennych doświadczeniach z moim MBP, który waży ponad 2 kg, różnica jest kolosalna, gigantyczna, ogromna, niewyobrażalna. Ten MBA to jest właśnie przenośny sprzęt w pełnym tego słowa znaczeniu. Po rozstaniu z MBA i powrocie do mojego starego wysłużonego MBP wydaje mi się on klocem tak ciężkim, że aż niegodnym miana komputera przenośnego. Jak pomyślę, że wersja 11” waży jeszcze mniej, to po prostu aż nie chce się wierzyć. Pojechałem z tym komputerem na jedną konferencję, podczas której kończyłem prezentację w trochę polowych warunkach i było to najprzyjemniejsze kończenie prezentacji z laptopem na kolanach jakie pamiętam. Jako przenośny sprzęt sprawdził się doskonale. Noszenie tego komputera przy sobie jest super wygodne, komputer jest tak lekki, że każde jego podniesienie wywołuje uśmiech niedowierzania na twarzy.

Czas pracy na baterii – testowany MBA trzymał na baterii dzień roboczy. W pracy, gdy trochę siedziałem przy komputerze, trochę byłem na jakimś zebraniu, czasami szedłem na kawę, testowany MBA wytrzymywał ponad 8h. Oczywiście czystej pracy było trochę mniej, myślę, że śmiało można założyć, że 6h standardowej biurowej pracy ten komputer wytrzymuje. Dla mnie to było bardzo przyjemne doświadczenie. Oczywiście należy mieć na uwadze, że ten komputer miał praktycznie nową baterię, ale to i tak znakomity wynik.

Ekran – a w zasadzie EKRAN! To jest klasa wyżej niż to co mam w moim MBP. Przede wszystkim jasność ekranu jest rewelacyjna. Wiedziałem, że w MBA są montowane dobre ekrany, ale to przeszło moje oczekiwania. Ten ekran jest po prostu świetny. Kolejna sprawa, to brak tej przeklętej szyby, którą ja mam w swoim MBP. Niby mi to nie przeszkadza w codziennej pracy, a jednak jak usiadłem do matowej matrycy w testowanym MBA, to dopiero wówczas moje oczy z ulgą odetchnęły. Teraz, jak mam porównanie, męczę się na swoim MBP. I ostatnia niezwykle ważna sprawa, to podwyższona rozdzielczość ekranu. MBA 13” posiada matrycę 1440×900 i jest to rewelacyjne rozwiązanie. Niby niewiele, to przecież tylko 100 pikseli więcej w pionie i 160 więcej w poziomie. Jak usiadłem do MBA, to nie odczułem specjalnej różnicy, ot trochę więcej miejsca. Za to jak cofnąłem się na ekran 1280×800, to poczułem się jakbym oglądał świat przez dziurkę od klucza. Przyznam się, że kompletnie nie rozumiem dlaczego Apple różnicuje te sprzęty w ten sposób i dlaczego np. w najnowszych MBP, które miały premierę w tym tygodniu nie ma w 13” wersji ekranu 1440×900. Nie rozumiem także dlaczego w wersjach 15” i 17” można wybrać ekran matowy (oczywiście za dopłatą), a w 13” wersji nie. To wszystko jest tylko dodatkowym argumentem za wybraniem MBA, który matową matrycę o podwyższonej rozdzielczości dostaje w standardzie

Szybkość komputera – testowany MBA jest bardzo szybki. W mojej codziennej, zwykłej biurowej pracy sprawdził się doskonale. Mam zawsze jednocześnie otwarte kilka lub kilkanaście programów. Każdy z Was zapewne te programy zna. Są to między innymi Chrome (kilkanaście zakładek), Forklift, iTunes, iPhoto, Echofon, Adium, Word, Excel, Pixelmator, Podgląd, TextEdit, Dropbox, Clipmenu, F.lux, LittleSnaper, Evernote, Wunderlist, Net News Wire, itp. Przy tym wszystkim MBA jest o ułamki sekund szybszy od mojego MBP. Nie wiem co tak naprawdę gra tutaj rolę, zapewne trochę procesor i trochę wbudowany dysk SSD. Wszystko razem jest tak zaprojektowane, że nie odczuwałem ani przez sekundę żadnych zwolnień. Te wspomniane ułamki sekund przewagi nad moim MBP decydują o komforcie pracy. Wszystkie pojedyncze czynności wykonywałem odrobinę szybciej, co łącznie na koniec dnia powodowało ulgę, aż boję się to powiedzieć… chęć do dalszej pracy. Skoro jest tak komfortowo, to dlaczego z tego nie korzystać?

Wygląd – może nie wszyscy zwracają na to uwagę (w pogoni za gigahercami, testami wydajności, itp.), ale ja zwracam. Dla mnie sprzęt musi być ładny. Chcę codziennie siadać rano do pracy i być zadowolonym z tego, że mam przed sobą piękny komputer. Nowy MBA jest piękny. Złożony jest w zasadzie jeszcze piękniejszy niż otworzony. Brałem go wielokrotnie do ręki podczas testów i po prostu podziwiałem. Wiem, że komputer to nie samolot, ale w przypadku MBA na usta ciśnie się słowo „aerodynamiczny”!

Minusy

Grzanie się komputera – jeżeli słuchacie MacGadki, to mieliście już na pewno przyjemność posłuchać jak ślicznie przy włączonym Skype’ie i włączonym nagrywaniu w Audio HiJack Pro pracuje MBA. Nie wiem z czego to wynika. Być może z tak daleko posuniętej miniaturyzacji, że tam praktycznie nie ma w środku miejsca. Obiektywnie jednak ten MBA dużo częściej musiał rozpędzać wiatraki i mocno hałasować niż posiadany przeze mnie MBP.

Brak możliwości samodzielnego upgrade’u – pamięć i dysk twardy są wlutowane w płytę główną. To z jednej strony czynnik, dzięki któremu ten MBA jest tak piekielnie szybki, z drugiej strony to bariera, która uniemożliwia samodzielną rozbudowę komputera. Nie ma możliwości, np. wymiany dysku twardego (tak jak np. w MacBookach Pro). Należy zatem bardzo dobrze przemyśleć zakup, gdyż jeżeli już po kupnie komputera stwierdzimy, że jednak przydałby się większy dysk twardy… jest już za późno.

Cena – nie ma się co oszukiwać i wmawiać sobie, że jest inaczej. Jak dla mnie ten komputer jest koszmarnie drogi (7000 zł), co oczywiście nie oznacza, że nie jest wart swojej ceny. Jak najbardziej jest. To co oferuje za te pieniądze jest z pewnością tego warte. I jak ktoś potrzebuje wydajnego, super mobilnego, znakomicie wykonanego komputera, nie godzi się na żadne kompromisy, a jest w stanie wyłożyć trochę więcej pieniędzy, to najnowszy 13 calowy MacBook Air jest dla niego.

Podsumowując, niech minusy nie przysłonią nam plusów. Jestem zdecydowanie za! Gdybym dzisiaj miał wybierać kolejny komputer, to najprawdopodobniej byłby to nowy MacBook Air i być może właśnie ta wersja! Za każdym razem jak wspominam pracę na tym komputerze, to utwierdzam się w tym przekonaniu. Więc może jeszcze nie teraz, może po kolejnej rewizji tego sprzętu, ale z każdym dniem chcę coraz bardziej tego sprzętu i wiem, że moim kolejnym komputerem będzie MacBook Air. To naprawdę doskonały sprzęt.

Tego MacBooka Air otrzymałem otrzymałem do testów od firmy Apple.

  • Anonim

    Mam kilka pytań w kwestii baterii. Kupiłem właśnie takiego macbooka air 13,ale nie wiem jak go ładować. Jak korzystałeś z tego maca? Ładowałeś go tylko gdy bateria się rozładowywała czy podłączałeś go w chwili, gdy miałeś dostęp do sieci nawet gdy bateria miała 50%? Czy jest jakaś różnica przy różnych rodzajach ładowania?

    • Powiem tak: jak kupiłem nowy komputer, to bardzo się z baterią cackałem. Postępowałem zgodnie z zasadami sztuki, czyli ładowałem do końca, itp. Można ładować jak spadnie np. do 50%, byle do końca. Im dalej w las, tym coraz częściej zacząłem postępować normalnie, po prostu używałem komputera. Co by nie robić, gdzieś po dwóch latach, czyli mniej więcej 600 cyklach i tak zacznie spadać sprawność baterii i tak, co byś nie robił.
      Ja aktualnie po 2 latach i 2 miesiącach mam 657 cykli i około 80% sprawności baterii. Bateria trzyma mi zauważalnie krócej. I to jest naturalna kolej rzeczy, nic się w tej sprawie zrobić nie da i koniec.
      Ważne, żeby nie używać laptopa jak komputera stacjonarnego, czyli 100% czasu na kablu. Trzeba dać baterii popracować regularnie, będzie służyła dłużej.

  • Pingback: MacTutorial » Blog Archive » MacBook Air 11” – jeszcze większa mobilność()