Przez kilka tygodni gościł na moich kilku biurkach iMac 27”. W weekend, ku rozpaczy żony, używałem go w domu, a w tygodniu roboczym wynosiłem go do pracy. Testowanym iMakiem był model w najwyższej konfiguracji, czyli 3,4GHz i7, 4GB RAM, AMD Radeon HD 6970M 1024MB, 1TB HDD. Moc komputera, w moim przypadku kosmiczna, nie miała tutaj jednakże większego znaczenia. W zasadzie to nie miała żadnego znaczenia. I tak nie byłem w stanie wykorzystać w pełni jego możliwości. Ba, nie byłem w stanie wykorzystać tej mocy choćby w malutkim ułamku. Jak na moje dosyć skromne biurowe potrzeby, to mocy tutaj było aż nadto.

Ale nie na test mocy procesora, czy też ogólnej prędkości, byłem tutaj nastawiony. Podstawowym powodem, dla którego poprosiłem o ten komputer do testów był ekran…, a raczej EKRAN, chęć obcowania z gigantem, bo tylko tak można nazwać ekran o przekątnej 27 cali i rozdzielczości 2560×1440. Dla mnie, osoby, która na co dzień używa malutkiego MBP o przekątnej 13 cali i rozdzielczości 1280×800 przeskok na takie monstrum to był szok. Przy takim ekranie nagle przestałem odczuwać potrzebę posiadania dodatkowego zewnętrznego monitora, którego używam na co dzień. Bo i po co, skoro wszystko co niezbędne można sobie poukładać na ekranie.

Co dokładnie było łatwiejsze na tym potworze, niż na moim malutkim ekraniku? W zasadzie wszystko, ale w szczególności odczułem poprawę wydajności przy pracy w następujących programach:

  • Pixelmator – w końcu wszystkie dodatkowe okienka z opcjami przestały mi przykrywać podstawowe pole edycyjne z rysunkiem. Wykonanie dużego banera nigdy nie było tak łatwe!
  • Photoshop – te same argumenty co powyżej, luksus widzenia wszystkiego i jeszcze mnóstwa miejsca dookoła był niewyobrażalny (dodatkowo Photoshop w końcu raczył się uruchamiać w czasie, który ocierał się o zdrowy rozsądek. Niestety na moim podstawowym MBP uruchomienie Photoshopa wymaga bycia rycerzem Jedi ze specjalnością „cierpliwość”)
  • Word – pojedyncza kartka A4 mieści się w całości na ekranie. Wszystko jest bardzo dobrze widoczne. Mało tego, dwie kartki A4 można swobodnie zmieścić!
  • Przeglądanie katalogów zdjęć w Finderze – w końcu na jednym ekranie zmieściło mi się kilkadziesiąt dużych miniatur. Pomijam zupełnie kwestię prędkości ładowania podglądu plików graficznych w porównaniu z moim bieżącym komputerem.
  • Przeglądanie i projektowanie stron internetowych – bomba! Niektórych stron w ogóle nie musiałem przewijać, gdyż w całości mieściły się na jednym ekranie. Przy okazji zauważyłem jedną drobną wadę (no może nie wadę, tylko cechę), na którą trzeba uważać przy projektowaniu stron internetowych. Uważajcie na to wszyscy twórcy, którzy tworzycie piękne strony internetowe na gigantycznych ekranach. Otóż zaprojektowana strona, która na Waszym ekranie będzie wyglądała efektownie, przestronnie, itd. wyświetlona na komputerze z ekranem 13” lub mniej nie będzie dobrze wyglądać, a to co na niej najważniejsze często w ogóle nie będzie mieścić się na pierwszym ekranie.

Na co jeszcze zwróciłem uwagę:

  • Tryb pełnoekranowy jest bez sensu – o ile na mniejszych ekranach to zbawienie, gdyż pozwala zaoszczędzić miejsce, nic nie przeszkadza, żaden dock, żaden pasek menu, to na 27 calach to w ogóle przestaje mieć znaczenie. Miejsca jest tyle, że włączenie np. Pages na cały ekran powoduje, że obok kartki papieru mamy kilometr kwadratowy wolnego miejsca. Podczas tych kilku tygodni z największym z iMaków praktycznie odzwyczaiłem się od trybu pełnoekranowego 

Wady… Hmmm, jakie wady?! Jakbym musiał się jednak do czegoś przyczepić, to byłaby to wada, która jest w zasadzie cechą tego komputera. Otóż jest on gigantyczny. Na moim małym biurku stał on ewidentnie za blisko. Nie mam aktualnie w mieszkaniu miejsca, żeby komfortowo rozstawić tak wielki komputer w wygodnej dla oczu odległości. Przez te kilka tygodni czułem się jakbym siedział w kinie w pierwszym rzędzie. Zdecydowanie należy wziąć to pod uwagę przy wyborze komputera. Nie kupujcie go, jeżeli nie macie w domu wystarczająco dużo miejsca, żeby go odsunąć na odpowiednią odległość.

Podobnie jak przy testowaniu wersji 21” nie sposób nie zwrócić uwagi na wygląd tego komputera. W przypadku wersji 27 calowej te wrażenia są jeszcze dodatkowo spotęgowane. Wiem, że przy testowaniu komputerów powinniśmy raczej patrzyć na parametry, osiągi, ceny, itd. Ale w tym przypadku pominięcie wyglądu tego komputera byłoby barbarzyństwem. Jestem pod takim wielkim wrażeniem wyglądu, że nie sposób o tym nie napisać. Cały komputer jest zawarty w jednej bryle, brak jakichkolwiek kabli poza zasilającym, robi kosmiczne wrażenie. Znakomicie rozumiem osoby, które wybierając komputer są gotowe zapłacić wyższą cenę za to, żeby po pierwsze pozbyć się kabli, po drugie za doznania estetyczne towarzyszące obcowaniu z takim sprzętem. Tak naprawdę przy moich zastosowaniach, jeżeli wybierałbym komputer stacjonarny powinienem kupić Maka mini (nic mocniejszego nie potrzebuję). Wszakże komputer w dzisiejszych czasach wymienia się dużo częściej niż monitor , co w przypadku iMaka jest niemożliwe. Więc jest to mała wada tego komputera. Patrząc jednak na ten komputer, chyba byłbym gotów tę „drobną” niedogodność zaakceptować.

Czy kupiłbym teraz taki komputer? Z jednej strony rozsądek mówi „nie”. Moc tego komputera, tak jak wspomniałem na początku, zdecydowanie wykraczała poza moje biurowe potrzeby. Do Worda i przeglądarki internetowej takiego „konia” nie potrzeba. Jest on za duży, za ciężki, a ja przecież potrzebuję mobilnego komputera! Niestety jest on też koszmarnie drogi. Omawiany model kosztuje 9679 zł. Można oczywiście powiedzieć, że za tę cenę dostaje się super sprzęt i że jest on warty swojej ceny. Zapewne tak, co nie zmienia faktu, że wydatek prawie 10k za komputer jest pokaźnym obciążeniem. Od razu jednak mówię, że jeżeli ktoś ma taki charakter pracy jak ja, czyli najczęściej uruchamianymi programami jest przeglądarka internetowa, edytor tekstu i raz na jakiś czas Pixelmator, to spokojnie można kupować taki sprzęt w najsłabszej konfiguracji, czyli w przypadku modelu z 27 calowym ekranem będzie to komputer o ponad 2 tysiące złotych tańszy. W zupełności wystarczy.

iMac 27 – rozmiar ma znaczenie
Tagi:            
  • random

    zawsze można podłączyć drugi monitor do mbp.

    • Widzę , że @random czyta ze zrozumieniem, jak 90% naszego społeczeństwa… ” Przy takim ekranie nagle przestałem odczuwać potrzebę posiadania dodatkowego zewnętrznego monitora, którego używam na co dzień. „

      • random

        Odnosiłem się do ”
        Czy kupiłbym teraz taki komputer? Z jednej strony rozsądek mówi „nie”. Moc tego komputera, tak jak wspomniałem na początku, zdecydowanie wykraczała poza moje biurowe potrzeby. Do Worda i przeglądarki internetowej takiego „konia” nie potrzeba. Jest on za duży, za ciężki, a ja przecież potrzebuję mobilnego komputera! „

    • Tak oczywiście i regularnie tak robię, choć to średnio wygodne….

  • Jacek Belowski

    Komputer z tak dużą rozdzielczością ekranu ma jednak jakąś wadę, i to całkiem poważną. W MacOS nie można zmienić wielkości części fontów systemowych. W rezultacie pasek narzędzi na przykład Pages wymaga niemalże czytania przez lupę. Rozwiązaniem jest a) porzucenie niektórych aplikacji, b) użycie tego myku z rozdzielczością HiDPI (4 piksele jako jeden), c) odpalenie Linuksa – stare Gnome na takich ekranach wygląda cudnie, a wielkości obiektów systemowych dają się swobodnie skalować.

    • Zbyszek

      Odpalenie linuxa? Czlowieku to jak jazda mercem na lawecie